Kurtoszkołacz

Dodano: 2014-12-14 00:00:00

Kurtoszkołacz, znany też jako kürtőskalács, trdlo, trdelnik, ciasto kominowe lub po prostu kurtosz. W Polsce popularny od niedawna za pośrednictwem obwoźnych budek, kuszących świeżym wypiekiem w miejscach turystycznych -  ja widziałam na Gubałówce i kilku lokalnych jarmarkach świątecznych. 
Kojarzony jest głównie z Węgrami, choć oryginalnie pochodzi z węgierskojęzycznych terenów Rumunii, Seklerszczyzny, południowo-wschodniej części Siedmiogrodu. Dotychczas kojarzyłam go właśnie z kuchnią węgierską, ewentualnie czeską (tam występuje w podobnej postaci jako trdlo lub trdelnik) do momentu, kiedy podczas podróży przez Rumunię dane mi było spróbować ichniej, lokalnej wersji. 

Czy jest kurtoszkołacz? To rodzaj ciasta drożdżowego, nawiniętego pasami na specjalny wałek, obtoczonego w posypce (przede wszystkim cukrowo-cynamonowej), opiekanego nad ogniem. Wygląda to mniej więcej tak: 

 


 


Po powrocie do Polski postanowiłam samodzielnie zmierzyć się z kurtoszem. Oczywiście z braku specjalnego pieca z miejsca odrzuciłam opcję tradycyjnego wypieku nad ogniem. Skorzystałam z kilku dostępnych w sieci przepisów i upewniłam się co do pomysłu pieczenia w piekarniku. Potwierdzam zatem - da się przyrządzić kurtosza w warunkach domowych. Traci co prawda sporo w stosunku do oryginału - niczym nie da się zastąpić atmosfery lokalnego jarmarku, zapachu dochodzącego z pieca, kłębów pary buchających z jeszcze ciepłego ciastka w chłodny, jesienny dzień. 
Ale spróbować warto, bo to fajna zabawa :) 

IMG_8193

Potrzebujemy: 

  • 250 g mąki pszennej
  • pół szklanki mleka
  • 20 g suszonych drożdży
  • 1 jajko
  • 40 g miękkiego masła
  • 2 łyżki cukru


Posypka: 

  • 4 łyżki brązowego cukru
  • 3 łyżki białego cukru
  • 2 łyżeczki cukru wanilinowego
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • opcjonalnie: pokruszone orzeszki, migdały, pistacje, wiórki kokosowe, czekolada do zanurzenia ciastka

Drożdże mieszamy z mąką i cukrem, dodajemy mleko, jajko i masło. Dokładnie wyrabiamy ciasto aby stało się idealnie gładkie, jednolite i elastyczne. Formujemy kulę, przykrywamy miskę ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. godzinę (ja stawiam przy kaloryferze). 

Wyrośnięte ciasto dzielimy na kilka mniejszych części. Każdą z nich wałkujemy na grubość ok. 0,5 cm. Postarajcie się, by placek miał (mniej więcej) prostokątny kształt. Kroimy go teraz na paski szerokości ok. 2,5-3 cm. 

IMG_8196IMG_8203

Teraz najśmieszniejsza część. Ponieważ nie posiadamy (najprawdopodobniej) specjalnych wałków do wypieku kurtoszkołacza, musimy poradzić sobie domowym sposobem. Paulina z Kotlet.tv proponuje folię aluminiową: szerokie, długie pasy nawijamy na wałek, zostawiając nieco luzu aby łatwo dała się zsunąć. Folię można lekko pognieść, sfałdować aby nadać jej większą stabilność po zdjęciu z wałka. 

IMG_8199IMG_8208

Na folię będziemy teraz nawijać pasy ciasta - 4 lub 5, zależnie od ich długości. Zaczynamy od góry i schodzimy spiralnie w dół, przyklejając pasek do paska. Po uzyskaniu żądanej długości kurtosza przechodzimy do posypki; na blat wysypujemy cukry, cynamon i orzeszki, dokładnie wymieszane. Teraz przewałkowujemy przez nie naszego kurtosza - wystarczająco mocno, by zebrać jak najwiecej posypki, ale równocześnie uważając, by nie spłaszczyć ciastka za bardzo. 
Pamiętajcie, że im więcej posypki, tym lepiej! 

IMG_8214IMG_8193IMG_8234IMG_8232

Teraz delikatnie zsuwamy ciastko z folią z wałka i ustawiamy na blasze do pieczenia. Folię można lekko podgiąć pod spód, by uzyskać większą stabilność.
To samo powtarzamy do wyczerpania ciasta. Gotowe kurtosze pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 12-15 minut, do zrumienienia. 

IMG_8239

Najlepiej smakują gorące, podane z zimnym mlekiem - lub grzanym winem, dla uzyskania efektu świątecznego jarmarku :)  

IMG_8250IMG_8249IMG_8256IMG_8260
 

Komentarze

comments powered by Disqus

Blog

  • Coś nowego!

    Opowiem Wam historię. Będzie długa i bardzo osobista, ale naprawdę chcę byście ją poznali.  Otóż. Moja mama to niezwykła...

    Ostatnie komentarze