Prażony bób

Dodano: 2013-07-21 00:00:00

Podczytuję czasem Nakarmioną Starecką. Szkodzi mi to na psychikę, a pewnie również na wątrobę i obwód w talii -  bo przeważnie po każdym jej felietonie, po każdym wpisie, po każdej recenzji mam ochotę lecieć do którejś z opisywanych knajp. Czasem jednak kończy się na samodzielnej próbie odtworzenia opisywanych przez nią potraw. Tak było i tym razem. Jakiś czas temu wpadł mi w oko przepis, czy też może raczej pomysł na prażony bób. Przeczytałam, zdziwiłam się - bo jakże tak, bób prażyć? Bez gotowania? Na surowo? I postanowiłam spróbować. 
Wczoraj nadarzyła się okazja: filmowy wieczór, głodny prawie-mąż szperający po lodówce w poszukiwaniu czegoś do przegryzienia i kilogram bobu przyniesiony dzień wcześniej z bazarku. Idealnie.

Przygotowałam, zaniosłam... No i bęc. Zawartość miski zniknęła w czasie trzy razy krótszym, niż zajęło mi prażenie. A nie jest to czaso chłonna potrawa, o nie!
A zatem polecam. Rewelacyjna, pyszna, szybka (a ponoć i zdrowa) przekąska na mały głód.

IMG_3840 copy


Potrzebujemy (do mojej wersji, bo oczywiście zachęcam do eksperymentowania):
  • bób, dowolna ilość
  • oliwa - ok.3-4 łyżki
  • sos tabasco
  • ostry sos z zielonego pieprzu
  • sól
IMG_3843 copy

Bób dokładnie myjemy, osuszamy. Patelnię rozgrzewamy (bardzo!), wsypujemy na nią bób. Prażymy do momentu aż się zarumieni a skórki zaczną pękać. Wtedy wlewamy oliwę - ja wykorzystałam resztki oliwy ze słoika z suszonymi pomidorami. Solimy, doprawiamy pikantnymi sosami (wedle uznania, Adam uwielbia ostre więc nie żałowałam), smażymy jeszcze kilka minut. I już. Świetne jako element sałatki, pod czerwone wino. Albo do piwa na męskie spotkanie - chyba przygotuję chłopakom na zbliżający się wieczór kawalerski ;) 

Komentarze

comments powered by Disqus

Blog

  • Coś nowego!

    Opowiem Wam historię. Będzie długa i bardzo osobista, ale naprawdę chcę byście ją poznali.  Otóż. Moja mama to niezwykła...

    Ostatnie komentarze