Rurki z Wiatraka

Dodano: 2014-04-09 00:00:00

Są takie smaki i zapachy, które zawsze już będą kojarzyć się z dzieciństwem. Dla mnie jednym z kluczowych wspomnień z czasów przedszkolnych są słodycze. Konkretnie czekolada i rurki z bitą śmietaną.

Wychowałam się na Grochowie. Do przeszkola musiałam dojeżdżać kilka przystanków tramwajem; mamie uwidziało się zapisać mnie do placówki nie byle jakiej, bo... wedlowskiej. Przedszkole stało tuż przy fabryce Wedla i dawniej służyło przede wszystkim pracownikom fabryki, natomiast za “moich” czasów zostało otwarte dla wszystkich dzieci, bez rejonizacji. Z popołudniowych zabaw w przedszkolnym ogródku najmocniej w pamięć zapadł mi zapach czekolady, unoszący się nad całym Parkiem Skaryszewskim, z którym graniczyła fabryka i przedszkole. 
Drugie wspomnienie to rurki z bitą śmietaną. Ale nie jakieś tam pierwsze lepsze rurki z byle cukierni, a jedyne pradziwe - te z budki na Wiatraku. O nich chcę Wam dzisiaj opowiedzieć. 

Codziennie wracając z babcią z czekoladowej placówki oświatowej przechodziłyśmy przez Rondo Wiatraczna. Tradycją stały się wizyty w pawilonie przy przystanku; najpierw Babcia wstępowała do małego kiosku po kupon totolotka - hazard ten uprawiała jeszcze wiele lat później. Drugim obowiązkowym punktem na naszej trasie powrotnej była budka z rurkami. Nie cukiernia, nie piekarnia, nie kawiarnia - bo właśnie jedynie rurki (i czasem gofry) można było w niej dostać. Powojenne przepisy sanitarne dla pomieszczenia o zaledwie 25 metrach kwadratowych pozwoliły na wprowadzenie do oferty zaledwie jednego produktu. Ostateczny wybór padł na rurki ze śmiataną i tak zostało do dziś.
 
zdjęcie 2

Od 55 lat na Wiatracznej możemy kupić ten rarytas, przygotowany na miejscu zgodnie z rodzinną tradycją. Większą część zaplecza zajmuje ogromny, solidny mikser wyprodukowany jeszcze w czasie wojny. Ponoć przez wszystkie te lata zepsuł sie jedynie raz! Na zapleczu stoi też równie wiekowa maszyna do nadziewania rurek śmietaną, będąca tak naprawdę przerobioną przez właściciela maselnicą. W lokalu nie sposób nie poczuć ducha tradycji, czuwającego nad niezmienionymi od lat recepturami. Ciasto jest idealnie chrupiące, słodkawe, waniliowe. Śmietana - świeżo ubita, tłusta, prawdziwa. Wszystko zawijane w zgrabne pakuneczki - od lat ten sam biały papier, przewiązany czerwonym sznurkiem.
 
1795586_10202483681284867_1734480232_n
zdjęcie 4

Na rurki z Wiatraka warto przyjechać z drugiego końca Warszawy. Nigdzie indziej takich nie znajdziecie. Ale trzeba się spieszyć - nad właścicielami zawisła groźba odebrania lokalu. Planowana przebudowa Ronda oraz zakusy dewelopera na atrakcyjny teren zajmowany przez pawilon niedługo mogą przerwać wieloletnią tradycję. Wygląda na to, że 60 urodzin rurki na Wiatraku już nie doczekają… Trzymajmy kciuki, aby przynajmniej zostały na Grochowie!

PS. Chcecie na bieżąco śledzić losy rurek? Pewnie ucieszy Was fakt, że mają własny fanpejdż! :) https://www.facebook.com/RurkiZWiatraka

gdzie?
ul. Grochowska 210/212
04-357 Warszawa

czynne:
Pon - Pt.: 11:00 - 19:30
Sob.: 11:00 - 16:00
Niedz.: 11:00 - 17:00

Komentarze

comments powered by Disqus

Blog

  • Coś nowego!

    Opowiem Wam historię. Będzie długa i bardzo osobista, ale naprawdę chcę byście ją poznali.  Otóż. Moja mama to niezwykła...

    Ostatnie komentarze