Smaki Indii na Bielanach

Dodano: 2014-01-20 00:00:00

Przy ulicy Żeromskiego, tuż za przystankiem autobusowym, stoi niepozorna buda. Ot, zwykły pawilon z doklejonym całorocznym namiotem. Z zewnątrz robi naprawdę fatalne wrażenie - kolejna knajpa z szybkim jedzeniem. Nic bardziej mylnego. 
Wnętrze - może nie porywające wystrojem - kryje najlepszą indyjską kuchnię, jaką miałam dotychczas okazję próbować.

zdjęcie 1copy

Curry House zebrało do tej pory mnóstwo pozytywnych recenzji i wszystkie streścić można w kilku słowach: sympatyczna obsługa, paskudne wrażenie zewnętrzne (i nawet znośny, acz niepowalający wystrój wnętrza), długi czas oczekiwania i absolutnie rewelacyjna kuchnia. 
Ponieważ do restauracji mamy dosłownie kilka kroków, jesteśmy tam coraz częstszymi bywalcami. Moje spostrzeżenia z tych kilku wizyt nie są odkrywcze w stosunku do tego, co zostało już powiedziane przez innych klientów. Curry House zaspokaja dwie moje ważne kulinarne potrzeby. Nie wymagam wiele, a mimo to często z knajp wychodzę niezadowolona. A przecież jedyne czego oczekuję to zjeść dobrej jakości, smaczny, starannie przygotowany posiłek i móc porozmawiać o nim z kelnerem. W Curry House przesympatyczny indyjski kelner nie tylko dostarczył nam rewelacyjne potrawy, ale również udzielił informacji o ich składzie. 

zdjęcie 2copy

Na pierwszy głód poszłedł paneer pakora, czyli panierowany i obsmażony indyjski serek z krowiego mleka. Przekąska podawana jest z dwoma absolutnie genialnymi sosami: ciemnym, gęstym, słodkim - smakującym trochę jak karmelizowane owoce (o którego skład zapomniałam zapytać, bom gapa) - oraz pikantnym, zielonym, miętowym.  

zdjęcie 7copy

Na konkrety: czyli kurczaka curry (chicken curry) oraz curry z warzywami (chicken jalfreiji) przyszło nam trochę poczekać. Mimo niezachęcającego zewnętrza Curry House nie narzeka na brak klientów. Aby mieć pewność, że znajdzie się wolny stolik, należy dokonać rezerwacji. Na jedzenie czekaliśmy ponad 30 minut - polecam więc zamawiać przystawki. Pozwolą jakoś dotrwać do dania głównego ;) 

zdjęcie 3copy

Ale warto. Curry rewelacyjne - dobrze skomponowana mieszanka przypraw, dość pikantne, z dużą ilością mięsa. Bardzo sycące, a ponieważ porcje są naprawdę duże - nie wyjdziemy głodni, zapewniam. Jako dodatek można zamówić chleb naan, pieczony w piecu tandoori. Moja ulubiona wersja to ta z masłem (butter naan) lub czarnuszką (moti naan). Idealnie nadaje się do wyjadania resztek sosu z miseczki ;)  

zdjęcie 21copy

Dla ukojenia podniebienia po gorącej i pikantnej uczcie koniecznie spróbujcie mango lassi, czyli gęstego koktajlu na bazie jogurtu z mango, lub indyjskiej herbaty z mlekiem i przyprawami. To idealne zwieńczenie smakowitego posiłku. 

zdjęcie 5copy

Curry House
ul. Żeromskiego 81
Warszawa Bielany



 

Komentarze

comments powered by Disqus

Blog

  • Coś nowego!

    Opowiem Wam historię. Będzie długa i bardzo osobista, ale naprawdę chcę byście ją poznali.  Otóż. Moja mama to niezwykła...

    Ostatnie komentarze