Tajlandia: kurczak w mleku kokosowym z zielonym curry

Dodano: 2013-08-01 00:00:00

Curry jest... problematyczne. W Polsce znane przede wszystkim w potocznym rozumieniu jako przyprawa - żółtawy proszek o specyficznym, orientalnym zapachu, dodawany do potraw “azjatyckich”. Doskonale komponuje się z drobiem i jest fantastycznym uzupełnieniem wielu dań mięsno-warzywnych, ale... nie o takie curry mi dzisiaj chodzi.
Dzisiaj interesuje nas curry jako potrawa typowa dla południowo - wschodniej Azji. Wikipedia podaje, że nazwa "curry" ma pochodzenie tamilskie i oznacza słowo "sos". Najczęściej spotykanymi przyprawami, składającymi się na mieszankę curry, są kurkuma, imbir, pieprz czarny, czosnek, kolendra, kmin, gorczyca, chilli, cynamon, kardamon, goździki i wiele, wiele więcej. W zależności od użytych przypraw wyróżniamy trzy rodzaje curry: żółte, zielone i czerwone. 
Również kwestia pochodzenia tej potrawy-przyprawy jest kłopotliwa. Zazwyczaj za kraj pochodzenia curry żółtego przyjmuje się Indie, zaś zielonego - Tajlandię. Faktycznie, curry zielone jest istotnym składnikiem kuchni tajskiej, dlatego dzisiejszy wpis poświęcony temu krajowi związany jest właśnie z zielonym curry. 
 
          Flag_of_Thailand

Jakiś czas temu byliśmy z przyjaciółmi w knajpie. Adam zajadał się wtedy tajskim kurczakiem z cukinią, w sosie z mleka kokosowego i zielonej pasty curry. Dlatego kiedy w projekcie "Kuchenne podróże" padło na Tajlandię, postanowiłam odtworzyć ten cudny przepis. Oczywiście jak to ja - nie mogłam powstrzymać się od lekkiej modyfikacji, jednak duch pozostał ten sam. 

IMG_4057 copy

Potrzebujemy: 
  • 20 dag fasolki szparagowej 
  • średnią cukinię, pokrojoną w półplasterki
  • 1/2 kg piersi z kurczaka 
  • 2 łyżki pasty green curry
  • 1 łyżkę mielonego korzenia galangalu (galangi)
  • 3 liście limonki caffir
  • 2 łyżki sosu rybnego
  • łyżka sosu sojowego
  • 400 ml mleka kokosowego
  • puszka pędów bambusa
  • 3 łyżki mielonej trawy cytrynowej w słoiczku
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 cebule dymki pokrojone w piórka
 
IMG_4063 copy
 
Na początek, przy tak dużej liczbie składników, polecam przygotować sobie stanowisko pracy. 
A więc umytą cukinię (bez obierania ze skórki) przekrajamy na pół wzdłuż i kroimy na cieniutkie półplasterki. Fasolkę - na kawałki o długości 1-2 cm, kurczaka - na cienkie paski, czosnek siekamy drobniutko, cebulę kroimy w piórka. Pędy bambusa płuczemy dokładnie zimną wodą i odcedzamy. Przyprawy ustawiamy pod ręką w kolejności dodawania. Do przyrządzania tego dania dobrze nadaje się wok z grubym dnem, zapobiegającym przypalaniu.

IMG_4155 copy

Na początek rozgrzewamy w woku odrobinę oleju, np. arachidowego. Podsmażamy cebulę i czosnek, dodajemy pastę green curry, smażymy kilka minut pilnując, by się nie przypaliło. 
Wlewamy mleko kokosowe, sos rybny i sojowy, doprawiamy galangalem i trawą cytrynową. Dodajemy pędy bambusa i fasolkę, gotujemy kwadrans, następnie dokładamy mięso i cukinię. Dusimy jeszcze 2-3 minuty: kurczak ma być soczysty i sprężysty, ale nie surowy. Wtedy wyłączamy ogień i dodajemy jeszcze liście caffir, zostawiając woka na kilka minut. Po tym czasie możemy nakładać. 

Z tym daniem doskonale komponuje się indyjski chleb naan, który oprócz tego, że równoważy pikantność zielonego curry, fantastycznie nadaje się też do wyjadania resztek sosu z talerza ;) 

IMG_4174 copy

Komentarze

comments powered by Disqus

Blog

  • Coś nowego!

    Opowiem Wam historię. Będzie długa i bardzo osobista, ale naprawdę chcę byście ją poznali.  Otóż. Moja mama to niezwykła...

    Ostatnie komentarze