Włoska uczta

Dodano: 2014-10-10 00:00:00

Spisawszy kilka najfajniejszych wspomnień z wyjazdu przypomniałam sobie o czymś bardzo ważnym. Jedzenie. Oczywiście pełno go było na moich zdjęciach, ale warto jeszcze raz podsumować, przypomnieć wszystkie te wspaniałości. Kuchnia włoska zaskoczyła mnie swoją prostotą. Jestem absolutnie oczarowana. I tęsknię - dojedliśmy już wszystkie zapasy, które udało nam się przemycić przez granicę :( Gdzie ja teraz dostanę takie szynki, salami, sery?
Przywieźliśmy ze sobą na przykład kawał przecudnego, aromatycznego peccorino. Kupiliśmy polski - gdzie tam, smak i zapach bez porównania.
To samo z prosciutto. Polskie jest dobre, oczywiście, ale… to nie ten smak, niestety. A może po prostu nie trafiłam na to właściwe.

IMG_2962
IMG_3979
IMG_4227
szynka parmeńska <3IMG_4228

Jedną z pierwszych potraw, którymi urzekła mnie Liguria, było trofie al pesto - skręcany spiralnie makaron z sosem pesto. W ogóle będąc w okolicach Genovy koniecznie zaopatrzcie się w pesto - wszak to właśnie stąd pochodzi! Receptura oparta jest na bazylii z dodatkiem orzeszków piniowych, parmezanu i peccorino, oliwy z oliwek i soli.

IMG_2941IMG_4175 2
IMG_7218 1

Jednak moim absolutnym faworytem, jeśli chodzi o dania, których próbowałam w liguryjskich knajpach, było pansotti (małe pierożki, coś jak ravioli - ale bezmięsne. Kształtem zbliżone do naszych uszek) z salsa di noci - przepysznym sosem z orzechów włoskich. Szczerze przyznam, że dawno (i od powrotu z Włoch - wcale) nie jadłam nic tak dobrego. Przepis znalazłam, będę testować w wolnej chwili. Jeśli uda mi się uzyskać efekt choćby zbliżony do oczekiwanego, dam znać! :)

zdjęcie 2 (2)
 
Będąc na Riwierze Włoskiej musicie też skusić się na owoce morza - bo przecież większość miejscowości to dawne miasteczka rybackie lub portowe, więc ryb, krewetek, ośmiorniczek i innych delicji pod dostatkiem. Chyba, że tak jak ja macie na nie alergię - wtedy zostaje Wam podziwiać je przez szybkę na targowisku lub na talerzu - cudzym…

IMG_0016IMG_9884
na górze - sola alla ligure (pisałam o niej tutaj: http://kalorycznie.org/kajaki-na-morzu-srodziemnym), na dole: krewetki z warzywami w sosie curry
zdjęcie 3 (2)
 
Na śniadanie polecam focaccię, czyli włoski drożdżowy chlebek, nazywany czasem “pizza blanca”. Z czymkolwiek - czystą, polaną jedynie oliwą i solą morską, albo z oliwkami, pomidorami - świeżymi lub suszonymi, bazylią, prosciutto, serem, cebulą… Dostępne są w każdej piekarni, zawsze świeże i ciepłe (jak bałkańskie burki, o których w innej notce :) ) i wszędzie jest ogromny wybór.

IMG_2961IMG_3857IMG_3863IMG_3864

Będąc w piekarni koniecznie zaopatrzcie się w lokalne słodkości. Moim pierwszym wyborem były amaretti (pisałam o nich TUTAJ). To migdałowe ciasteczka o wilgotnym wnętrzu i kruchej skorupce. Można je dostać również w wersji paczkowanej, ale te z piekarni (pasticcerii) są o niebo lepsze!
Drugi typ  to ciasteczka piniowe - kruche, posypane orzeszkami. Nie rozpływają się w ustach tak rozkosznie jak amaretti, ale również warto ich spróbować.

IMG_4027IMG_3866IMG_4025

Typowym lokalnym (genuańskim) przysmakiem wielkanocnym jest z kolei pandolce - ciasto z rodzynkami, orzechami piniowymi, nasionami kopru włoskiego lub anyżem, z mocnym aromatem pomarańczowym lub cytrynowym.

IMG_3848IMG_3847IMG_3845IMG_3861IMG_3862

Piekarnie oferują również rozmaite tarty i torty, z czego te drugie najczęściej w wersji… warzywnej. Jeśli chodzi o “torty” - nie są to torty w naszym rozumieniu. Chodzi raczej o coś pomiędzy ciastem, zapiekanką i francuskim quiche, wytrawne, warzywne lub z nadzieniem rybnym. Nie spróbowałam, ale zamierzam zrobić w domu :)

IMG_4028IMG_4029
IMG_3849IMG_3859IMG_3867IMG_3865

Z tart warto spróbować lokalnej, Liguryjskiej castagnaccio - tarty z kasztanami i orzeszkami piniowymi, lub tarty cytrynowej.
A skoro jestem już przy cytrynach to… Limoncello! Kolejna lokalna wspaniałość. Mocny, słodki likier z cytryn. Jeśli szukacie pomysłu na włoski upominek, limoncello będzie dobrym wyborem.
Na koniec - lody. Włoskie gelato, ponoć najlepsze na świecie. Kto by się nie skusił? :)

IMG_0015IMG_3833IMG_3835IMG_3836
No i oczywistości: pizza, lody, świeże sezonowe owoce i warzywa. I pomidory - dojrzewające na słońcu, bogate w smak, słodkie, soczyste - choć nie tak legendarne, jak te chorwackie, którymi zajadałam się jak głupia... 

IMG_0014IMG_3514IMG_2938IMG_3858IMG_3395
słynna kawa wypita wśród lokalsów z tej notki: http://kalorycznie.org/wloskie-zapiski-czesc-trzecia​
IMG_9888
IMG_3851IMG_3854IMG_4017IMG_4019IMG_4031
Angolo 48 - mój faworyt. Najlepsze makarony! IMG_9800
I przenośna Nutella <3 Absolutny must have tego sezonu! :) 

 
To moje małe zestawienie. Smaki, które zapamiętałam i zapomnieć nie mogę. A Wy? czym zajadaliście się we Włoszech? O czym zapomniałam, co mnie ominęło? Dajcie znać!

Komentarze

comments powered by Disqus

Blog

  • Coś nowego!

    Opowiem Wam historię. Będzie długa i bardzo osobista, ale naprawdę chcę byście ją poznali.  Otóż. Moja mama to niezwykła...

    Ostatnie komentarze